Za nami wyjątkowy dzień. Wymarzona pogoda, ciekawe miejsca i przede wszystkim ludzie, dzięki którym ten wyjazd miał swój niepowtarzalny klimat.

Naszą jednodniową przygodę z Podkarpaciem zaczęliśmy w Markowej. Najpierw kościół pw. św. Doroty (zresztą na naszym pokładzie były aż dwie bibliotekarki o tym imieniu) i modlitwa przy sarkofagu rodziny Ulmów. Potem spacer do Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów.

Tam czekał na nas pan Tomek, przewodnik, który potrafi opowiadać o rzeczach trudnych tak, że słucha się go w skupieniu, a czasem ze łzami w oczach. Zobaczyliśmy wystawę stałą, a także wystawy czasowe, tę na zewnątrz, poświęconą m.in. Sprawiedliwym wśród Narodów Świata, którzy walczyli w powstaniu warszawskim, oraz ekspozycję wewnątrz, gdzie znalazły się artefakty rodziny Ulmów i fotografie wykonane przez Józefa Ulmę.

Z Markowej ruszyliśmy do Łańcuta. Tam czekał na nas niezwykły bibliotekarz zamkowy, pan Daniel. I zrobiło się naprawdę ciekawie, bo do zamkowej biblioteki wprowadził nas… tajnym wejściem.

A potem po prostu przepadliśmy.

Biblioteka zachwyca nie tylko księgozbiorem, ale też atmosferą. Jest salonik do rozmów i czytania, rozwiązania, które jak na swoje czasy były niezwykle nowatorskie, i stół do karambola, czyli francuskiego bilarda. Zwiedzający zamkowe wnętrza tutaj nie zaglądają. Jak żartował pan Daniel: kto by dzisiaj chciał oglądać książki? My chcieliśmy. I to bardzo.

Po bibliotece przyszedł czas na spacer po zamkowych wnętrzach, stajnie i wozownię.

Z Łańcuta pojechaliśmy do Medyni Głogowskiej, gdzie czekał na nas wyśmienity obiad w Karczmie u Garncarzy. A potem, już trochę „po drodze”, zatrzymaliśmy się w Krzeszowie nad Sanem, żeby odwiedzić ks. Tomasza Winogrodzkiego.

I znów… opowieści nie było końca. Były rozmowy, uśmiechy i kolejne historie, których chciałoby się słuchać jeszcze długo. Na dalszą drogę ks. Tomasz pobłogosławił nas i podarował do Czytelni Regionalnej Książnicy Zamojskiej piękny album o modrzewiowym, barokowym kościele Narodzenia Marii Panny.

Takie wyjazdy mają tę dobrą właściwość, że zostają w pamięci nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzie, których spotykamy po drodze.

W wyjeździe studyjno-turystycznym uczestniczyli bibliotekarze z bibliotek powiatu zamojskiego oraz Książnicy Zamojskiej.

Dziękujemy wszystkim za wspólny dzień, rozmowy, ciekawość świata i dobry humor. I za to, że nawet jednodniowa podróż może być pełna spotkań, odkryć i małych zachwytów.

Do następnego razu!