Najbardziej boli to, co się wydarzyło i o czym się nie mówi. To, co nigdy nie zostało nazwane, a jednak istnieje w spojrzeniach i gestach.
Powieść „Matki i córki” to historia o czterech kobietach naznaczonych traumą, z tłem zmieniającej się Polski XX wieku. Autorka udziela głosu każdej bohaterce, dając możliwość wytłumaczenia swoich decyzji. Te głosy przeplatają się ze sobą, dlatego książka wymaga skupienia, zwłaszcza że tematy w niej poruszane są trudne i skomplikowane.
Historię rozpoczyna Lila – najmłodsza z rodu. Opowiada o swoim życiu, dorastaniu bez ojca i poszukiwaniu własnej tożsamości. Nie pomagają jej w tym matka, babcia oraz prababcia, bowiem każda z nich ukrywa swoją tajemnicę. Przez to bohaterka czuje się niekompletna, pozbawiona części siebie. Nie potrafi też odnaleźć się w świecie i stworzyć związku. Wychowuje się w domu, w którym nigdy nie usłyszała słów „kocham cię” ani od matki, ani od babci i prababci. To sprawia, że sama też nie potrafi nikogo pokochać. Lila musiała żyć z kobietami, dla których niewiedza jest lepsza niż najgorsza prawda. Dopóki żyły walczyła o to, żeby tę prawdę odkryć.
Dom, który tworzą kobiety jest pozbawiony pierwiastka męskiego nie bez powodu. Z każdą kolejną stroną odkrywamy jak bardzo bohaterki zostały doświadczone przez życie. Prababcia (Maria) – wyjechała za mężem skazańcem na Sybir, gdzie musiała całkowicie zmienić sposób funkcjonowania i nauczyć się przetrwania w trudnych warunkach. Babcia (Sabina) – była wybitną skrzypaczką, przed którą otwierała się wielka, światowa kariera. Jednak wojna popsuła te plany, a ona została wysłana do obozu Ravensbruck, w którym przeżyła piekło. Matka (Magdalena) – wychowana przez matkę i babkę również bez męskiego wzorca i poznania prawdy o swoim pochodzeniu. Jej życie było przepełnione bólem i samotnością, bowiem straciła ukochanego w przerażający sposób.
Wszystkie kobiety wychowywały swoje córki samotnie. Ich losy łączą się na końcu, by dojść do prawdy. Ta prawda zaskakuje, ale daje do myślenia na temat tego, co przekazują nam rodzice czy dziadkowie i jak to wpływa na nasze życie. Powieść stawia też pytanie – czy milczenie może być formą ochrony? To milczenie sprawia, że najmłodsza bohaterka wybiera studia psychologiczne, aby lepiej poznać siebie. Przede wszystkim brak umiejętności zbudowania zdrowej relacji z mężczyzną sprawia, że nie może odnaleźć się w życiu, a winę rzuca na wychowywanie się bez ojca. Właśnie ta najmłodsza bohaterka wydaje się być najbardziej świadomą, pragnącą zakończyć złe fatum w rodzinie. I choć w domu nie rozmawia się o przeszłości, ona nie poddaje się w walce o prawdę.
Książka pokazuje jak bardzo milczenie rani, krzywdzi oraz zatrzymuje prawdę o własnej tożsamości. Prawdą, do której każdy człowiek ma prawo. Być może bohaterki powieści nie chciały opowiadać córkom o swojej przeszłości, aby nie wywoływać bólu związanego ze wspomnieniami. Czy lepszym rozwiązaniem jest jednak tłumienie go i blokowanie dostępu do przeszłości kolejnym pokoleniom? Choć powieść nie daje jednoznacznych odpowiedzi, uważam, że jest ważna i warta przeczytania. Ja z chęcią sięgnę po kolejne książki autorki.
Edyta Romańczuk