„Żaden rodzaj jezdni nie jest idealny” zauważał Jlustrowany Tygodnik „Samochód” z 24 listopada 1929 r. (nr 8) w artykule „Tam, gdzie się fabrykują przyszłe drogi” „Pod jednym tylko względem są one jednolite – przeważnie są bardzo złe. (…) z polnego kamienia, z dużej kostki, z małej kostki, z granitu, kwarcytu, z bazaltu, z asfaltu, z betonu, przede wszystkim zaś z szabru, który tu i ówdzie próbuje się smołować lub spajać płynnem szkłem – zawsze na próżno, gdyż szaber pod ssącem działaniem kół samochodowych rozlatuje się we wszystkie strony, a świeżo, na wiosnę ułożona szosa już w jesieni bywa nie do przebycia.” Ówczesny naczelny dyrektor klinkierni państwowych inż. Jerzy Marynowski twierdził, że jednym z najważniejszych rodzajów dróg dla Polski były drogi… klinkierowe. Dlaczego? „Bruk klinkierowy jest długotrwały (35 do 50 lat), powierzchnia jego jest gładka, a przytem nie wyślizguje się, zachowując zawsze swą dostateczną szorstkość, szorstkość ta nie znika nawet przy mokrej pogodzie, co stwarza moment bezpieczeństwa jazdy. Ponieważ ścieralność klinkieru jest znikoma, więc w lecie nie daje on kurzu. Dobrze wypalony i segregowany klinkier zużywa się tak równomiernie, że powierzchnia jego stale pozostaje płaska i równa.” Klinkier można było produkować we wszystkich zakątkach Polski, tam gdzie znajdowały się odpowiednie glinki. I co najważniejsze, klinkier nadawał się zarówno dla ruchu samochodowego, jak i konnego. Wiele z tych dróg przetrwało transporty wojenne i bitwy, a nawet przetrwało do dnia dzisiejszego (m.in. Zamość ul. Listopadowa fragment, Izbica ulice: Cicha, Fabryczna, Szkolna, Stokowa, Kolejowa, Skarpa, Łąkowa). Wiele dróg w ostatnich latach zostało wyasfaltowanych m.in. w gm. Miączyn w kierunku na Niewirków…

Carska potrzeba

Początki klinkierni w tej części Lubelszczyzny (ówczesnej Guberni Lubelskiej) sięgają II poł. XIX w. Źródła podają, że zabrakło kamienia (naturalnego surowca) do budowy i napraw dróg, a potrzeba dróg była ogromna (sieć kolejowa w tamtym czasie na tych terenach nie istniała). „Przed r. 1880 rząd kilkakrotnie ogłaszał przetargi na dostawę kamienia, wyznaczając nawet bardzo wysokie ceny, lecz nie znalazł się ani jeden przedsiębiorca, który by się dostawy chciał podjąć.” Władze carskie znalazły szybko rozwiązanie. Otóż południowo- wschodnie ziemie Guberni Lubelskiej obfitowały w bogactwo glinki lessowej, która była idealna do wypalania klinkieru i produkcji cegły. Wysłano więc inżynierów Floriana Siennickiego [w tekście tygodnika „Samochód” występuje Siemicki – przyp. red.] i Józefa Zborowskiego na studia za granicę. Rezultatem tego wyjazdu była budowa w 1883 r. w okolicach „staregoszpitala przy ul. Peowiaków pierwszej klinkierni w Zamościu [był taki czas, że cały Zamość był zabrukowany klinkierem – przyp. red.]. Posiadała ona imponującą zdolność produkcji blisko 1,5 miliona klinkieru rocznie. Zakład przez ok. 20 lat całkowicie pokrywał potrzeby rynku budowlanego Guberni Lubelskiej.  

W 1903 r. powstała fabryka w Izbicy, sześć lat później (1909 r.) w Białopolu w ówczesnym powiecie hrubieszowskim (dziś powiat chełmski), w tym samym roku wybudowano prywatną klinkiernię w Lublinie [Ciświckiego i Kippmana – za tygodnikiem „Samochód” – przyp. red.], a w 1913 r. powstała fabryka w Budach (powiat tomaszowski). Rosjanie w czasie wojny zniszczyli fabryki w Izbicy i Lublinie, a Austriacy doszczętnie je rozebrali.

II Rzeczpospolita nie chciała klinkieru

Po odrodzeniu się państwa polskiego, cztery klinkiernie zostały przejęte przez skarb państwa. Władzę nad fabrykami objęło Ministerstwo Robót Publicznych. Administrację ze zniszczonej Izbicy przeniesiono do Zamościa. Wszystkie fabryki wymagały napraw i ponownego uruchomienia. Trzy z nich (Zamość, Budy, Białopole) zostały odrestaurowane i rozpoczęły produkcję. Klinkiernia w Izbicy miała pozostać zniszczona, a złoża nie eksploatowane. W 1922 r. ministerstwo powzięło decyzję, żeby nigdy więcej nie używać do budowy dróg klinkieru (za wyjątkiem dróg powiatowych i lokalnych). Państwo domagało się dróg państwowych nowoczesnych z nawierzchnią betonową i asfaltową (co okazało się być procesem dłuższym i kosztownym).

„Początkowo rząd polski nie doceniał znaczenia klinkieru, lecz gdy w Lubelskiem powstał silny ruch autobusowy – około 200 linij komunikacyjnych w województwie – okazało się, że jedynie stare klinkiery wytrzymują ten ruch.” Wówczas do ojczyzny klinkieru, Holandii [stosującej z powodzeniem klinkier od 1809 r. na wielkomiejskich ulicach o największym natężeniu ruchu – za tygodnikiem „Samochód” – przyp. red.], Niemiec i Szwajcarii wysłano delegację i zdecydowano się odbudować izbicką klinkiernię.

Izbica – klinkieru stolica

Projekt pierwszej klinkierni w Izbicy, tej z 1903 r. był autorstwa inż. Józefa Zborowskiego (zarządcy klinkierni w Zamościu). W swoim projekcie uwzględnił on spostrzeżenia i doświadczenie zdobyte w czasie podróży do krajów Europy Zachodniej i Ameryki. Zakład wybudowano przy szosie Lublin-Zamość-Lwów. Zdolność produkcyjna fabryki wynosiła 2 mln sztuk klinkieru rocznie. Nowopowstały zakład był bardziej nowoczesny i zdecydowanie większy. W opinii inż. Zborowskiego w Izbicy zastosowano najtańsze, a zarazem najnowsze ulepszenia dzięki czemu, jak na tamte czasy ,,zakład wyposażony był perfekcyjnie”.

Druga klinkiernia to dzieło inż. Antoniego Lipińskiego. 9 listopada 1927 roku w Lublinie została zawarta umowa pomiędzy Lubelskim Urzędem Wojewódzkim (reprezentowanym przez Dyrektora Okręgowej Dyrekcji Robót Publicznych – ODRP – inż. Konrada Jankowskiego), a inż. Antonim Lipińskim zamieszkałym w Szwajcarii na wykonanie projektu klinkierni w Izbicy z dostosowaniem fabryki do cech terenu. Stała się ona „Prawdziwą ozdobą (…). Zabudowania fabryczne, rozłożone w wąwozie i nad nim, stanowią ładną barwną plamę białych murów przeciętych czerwonemi pąsami. Obok nich na wzgórzu estetyczny, w stylu nowoczesnym dom dyrekcji również biały.” To właśnie położenie – przy krajowej drodze nr 17 i niewyczerpane pokłady surowca i zarazem jego bliskość – umożliwiło zbudowanie fabryki, gdzie „transportowanie mieszanki glin po pierwszych obróbkach odbywa się pod własnym ciężarem do dalszych etapów produkcji, umieszczonych na niższych piętrach.” Zdaniem dyrektora Marynowskiego izbicka klinkiernia była „ostatnim wyrazem techniki i pod tym względem jest pierwszą w Europie. W przeciwieństwie do innych zakładów tego rodzaju cała fabrykacja odbywa się na sucho, a napęd maszyn mamy elektryczny, czerpiąc prąd z okręgowej elektrowni w Zamościu (20 km).” Plany mówiły o budowie zakładu najnowocześniejszego technologicznie zarówno pod względem wyposażenia, jak i przeszkolenia kadry. Zakładano w nim wydajność 6 milionów sztuk klinkieru rocznie. I tak się stało. W najlepszych latach izbicka klinkiernia zatrudniała ponad 250 osób.

Kierownikiem klinkierni do 1935 r. był budowniczy wielu polskich cegielni i zwolennik technologii klinkierowej inż. Jerzy Marynowski. Po jego awansie na naczelnika w Pomorskim Wydziale Wojewódzkim funkcję kierownika w Izbicy objął inż. Piotr Bellert.

Parę słów o Bellercie

Zawodową karierę tego, urodzonego w 1888 r. w Samsonowie na Kielecczyźnie, inżyniera technologa rozpoczęło podjęcie pracy w zamojskiej klinkierni. W 1921 r. objął on tu stanowisko zastępcy kierownika. Rok później został zatrudniony jednocześnie na dwa stanowiska: powiatowego inżyniera Zarządu Drogowego w Tomaszowie Lubelskim oraz kierownika klinkierni w Budach. W latach trzydziestych dowodził klinkierniami w Izbicy, Białopolu i Budach. W 1938 roku Piotr Bellert został członkiem polskiej delegacji na VIII Międzynarodowy Kongres Drogowy w Hadze. Tam poznał najnowsze rozwiązania i trendy technologiczne w zakresie budownictwa holenderskiego. II wojna św. zastała go w Izbicy i przerwała jego wieloletnie lata pracy na kierowniczym stanowisku. Niemcy uruchomili klinkiernię ponownie 17 października 1939 r. Jej zarządcą został Austriak, Johan Kirschner, który docenił pracę Bellerta i jego współpracowników, dzięki czemu uniknęli oni aresztowań i wywozu do Rzeszy. Po wojnie w 1944 r. Bellert wrócił na dawne stanowisko kierownicze. Kilka lat później został powołany do Ministerstwa Komunikacji w Warszawie, gdzie zmarł w 1979 r.

Zakład w latach 50 zajmował pod względem możliwości produkcyjnych oraz jakości produkcji jedno z czołowych miejsc w Polsce. Z początkiem lat 90. XX w. klinkiernię w Izbicy od państwa przejął samorząd. Zakład nie był modernizowany ani dostosowywany do zmieniających się standardów i klinkiernia zaprzestała produkcji. Budynki niszczeją.

Opracowanie na podstawie zasobów Książnicy Zamojskiej

Agnieszka Piela

Fot. Weronika Nożyńska (ulice Izbicy)

Fot. Bogusław Pupiec (Klinkiernia w Izbicy, 2012 r., ul. Listopadowa fragment)

 

Źródła:

https://klinkierniaizbica.pl/

https://teatrnn.pl/para/klinkier-polski-wielka-idea-budowy-drog/

https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=145575&from=FBC

https://fotopolska.eu/Izbica/b88697,Klinkiernia.html?f=372284-foto

https://sites.google.com/site/izbicalubelska/historia/galeria-iiwojnaswiatowa fot. klinkiernia w Izbicy

Beata Gałan – Smól,  „Z Petersburga do Budów. Przyczynek do nieznanej historii życia inżyniera Piotra Bellerta”  Rocznik Tomaszowski, t. 9, 2020 r. str.81- 83