Piszę te słowa, gdy kumulacja w Lotto wynosi 45 mln zł. Kiedy ten tekst trafi do czytelników, być może Polsce przybędzie kolejny milioner. Tymczasem przed laty w loterii prasowej można było wygrać Fiata 126p, kolorowy lub czarno-biały telewizor, a także wartościowy sprzęt turystyczny. Jednym ze szczęśliwców okazał się stolarz z Biłgoraja. O jego wygranej donosił „Sztandar Ludu” (nr 186 z 18 sierpnia 1977 r.).
Jan Flis, stolarz w biłgorajskiej filii Zamojskich Fabryk Mebli, po odbiór nagrody do Lublina wybrał się z kolegą-kierowcą. Sam nie miał prawa jazdy. W lubelskiej redakcji gazety przy al. Racławickich 1 opowiedział, jak wszedł w posiadanie wymarzonego przez wielu „malucha”. Pewnego dnia, podczas nieobecności pracującej żony, wyszedł z półtorarocznym synkiem Tomaszem po żyletki do kiosku „Ruchu”. Kiosk znajdował się naprzeciwko restauracji „Astoria”. To właśnie tam, przy okazji zakupów, postanowił spróbować szczęścia. „Przez szybę dojrzałem karton z losami loterii prasowej. Kupiłem jeden los. Wygrałem 5 zł, mogłem wybrać drugi los. Po sprawdzeniu numeru aż przysiadłem z wrażenia. W tabeli wygranych wyczytałem – Fiat 126P” – wspominał. Redaktor zapytał zwycięzcę, czy poszedł do „Astorii”, by uczcić wygraną. Nic z tych rzeczy! Jan Flis pobiegł do zakładu żony, żeby podzielić się z nią radosną nowiną. „Przez dłuższy czas nie chciała uwierzyć. Ani ona, ani też cała jej zmiana. Tyle szczęścia” – opowiadał.
Szczęśliwy los nie oznaczał jednak, że Flisowie od razu ruszą w podróż nowym samochodem. Ani Jan, ani jego żona nie mieli prawa jazdy i, jak przyznał zwycięzca, na razie nie zamierzali się o nie starać. Byli młodym małżeństwem na dorobku. Urządzali mieszkanie, dlatego postanowili sprzedać wygranego Fiata.
Tak oto pięć złotych wydane przy okazji zakupu żyletek przyniosło nagrodę, która mogła odmienić domowy budżet młodej rodziny. A czy Flisowie ostatecznie zdobyli prawo jazdy i kupili samochód? Tego prasowa relacja już nie wyjaśnia.
Oprac. na podst. „Sztandar Ludu” (nr 186 z 18 sierpnia 1977 r.)
Agnieszka Piela

