
O taki tytuł w 1978 r. walczyło 10 najlepszych (spośród 16 tys.) mechanizatorów (traktorzystów, kombajnistów i mechaników warsztatowych) w Polsce. „Wszyscy oni są ludźmi niezwykle skromnymi, zaś ich dewizą nie są deklaracje, słowa, ale rzetelna praca i szacunek dla pracy innych, rzadko spotykana dbałość o powierzony sprzęt i o plony, które tym sprzętem zbierają.” – donosiła na str. 14 i 15 Walka Młodych (z 25 czerwca 1978 r.).

Wśród tych najlepszych kandydatur był mistrz województwa zamojskiego Adam Wiśniewski. Osoba niezwykle skromna, bo o swojej pracy za dużo mówić nie chciał „Lepiej niech ludzie powiedzą, albo kierownik Kupiec”, a kierownika ponoć prosić nie trzeba było. Opowiedział m.in. o tym, że zwolnili Adama z wykonywania oprysków chemicznych z uwagi na jego dwumiesięczne dziecko, że w 1977 r. przepracował 308 godzin na ciągniku. „Wartość przychodów na jednego zatrudnionego w produkcji wynosi 245 tys. złotych , a Adam wyrabia 436 tys. złotych!” Ponadto na Adama Wiśniewskiego nie wpłynęła ani jedna skarga. Natomiast były żądania by kierownik Kupiec przysyłał rolnikom tylko Adama, „bo on wykonuje najlepiej wszelkie usługi w pracach polowych.” Adam Wiśniewski zdobył praktykę w dziesięciohektarowym gospodarstwie ojca. Jego traktor do zakładu remontowego trafia tylko z okazji przeglądów, czyli jest właściwie eksploatowany i konserwowany. „A przecież dostał takiego gruchota, że nikt nie wierzył w to, iż w rękach Adama tak długo wytrzyma. Ośmiogodzinny dzień pracy to dla Wiśniewskiego ogromna rzadkość.”
Gdy redaktor Walki Młodych zapytał Adama, co jest jego największym powodem do dumy wymieniając dyplomy, nagrody, wyróżnienia czy uznanie sąsiadów, młody mechanizator odrzekł, że syn , „a na takie wyróżnienie jakie otrzymałem to wszyscy zasłużyli.”
Niestety nie wiemy skąd był Adam Wiśniewski i czy zwyciężył w plebiscycie gazety…
Opracowano na podstawie zasobów Książnicy Zamojskiej
Agnieszka Piela