Historia filmu „Wyrok śmierci” sięga noweli Jerzego Gierałtowskiego „Wakacje kata”. Na jej podstawie w 1970 roku powstał spektakl telewizyjny pod tym samym tytułem, a dekadę później film fabularny „Wyrok śmierci”. Część zdjęć do filmu realizowano w Zamościu. O produkcji pisał Karol Jackowski w artykule „W Lublinie i Zamościu 1943 roku”, opublikowanym w „Głosie Pracy” (nr 191 z 27 sierpnia 1980 roku).

Film miał premierę 8 września 1980 roku. Jego scenariusz i reżyserię powierzono Witoldowi Orzechowskiemu, za zdjęcia odpowiadał Kazimierz Konrad, scenografię przygotował Adam Kopczyński, a muzykę skomponował Andrzej Korzyński. Wśród konsultantów historycznych znalazł się m.in. Zygmunt Mańkowski. Producentem obrazu był Zespół Filmowy Silesia. W filmie wystąpili m.in. Wojciech Wysocki jako „Smukły”, Jerzy Bończak w roli „Nurka”, Sławomira Łozińska jako „Zyta”, Piotr Dejmek jako porucznik „Zyndram” oraz Leon Niemczyk jako major „Rawicz”. Zamość stał się jednym z ważnych miejsc realizacji filmu. Ekipa pracowała na Rynku Wielkim, Placu Stefanidesa, dworcu PKP oraz w okolicach nadszańca. W Lublinie wykorzystano m.in. architekturę Zamku, Rynku i Placu Katedralnego, natomiast sceny dworcowe powstały również w Łodzi – na dworcu Łódź Kaliska.

Ostatni wyrok

Akcja filmu rozgrywa się w 1943 roku. Głównym bohaterem jest podchorąży Armii Krajowej „Smukły”, który wykonuje wyroki na szczególnie niebezpiecznych funkcjonariuszach SS i gestapo oraz na polskich konfidentach. Trafia do Zamościa, gdzie razem z „Nurkiem” przeprowadza akcję wymierzoną w wysokiego rangą oficera SS Foerstera, odpowiedzialnego za udział w akcji pacyfikacyjnej. Jednym z najtrudniejszych zadań „Smukłego” okazuje się likwidacja Christine, kochanki Foerstera. Kobieta nie jest mu obojętna. Kolejna akcja, przeprowadzona na dworcu, kończy się śmiercią „Nurka”. Po tych wydarzeniach „Smukły” zaczyna myśleć o wycofaniu się z konspiracji. Zanim jednak będzie mógł to zrobić, otrzymuje jeszcze jedno zadanie. Ma wykonać wyrok na Niemcu, u którego wcześniej mieszkał i z którym zdążył nawiązać niemal przyjacielską relację. „Smukły” daje mu możliwość ucieczki, jednak Niemiec wydaje go gestapo. Film prowadzi w ten sposób do tragicznego, nieoczekiwanego finału.

Wojna bez patosu

Karol Jackowski, omawiając film w 1980 roku, zwracał uwagę na szerszy kontekst ówczesnej polskiej kinematografii. Jego zdaniem nic nie wskazywało wówczas na odejście od tematyki II wojny światowej. Jednocześnie najbardziej znane i przełomowe wydarzenia wojenne zostały już wielokrotnie przedstawione, dlatego filmowcy coraz częściej sięgali po historie mniej znane. Jackowski nie oceniał psychologii bohaterów szczególnie wysoko, zauważał jednak, że reżyserowi udało się uniknąć nadmiernej sentymentalności. Według niego Witold Orzechowski „zręcznie omija mielizny czułostkowości”, dzięki czemu zakończenie filmu nie popada w przesadny patos. Krytyk doceniał warsztat reżysera oraz sposób, w jaki udało mu się oddać atmosferę strachu, zagrożenia i niepewności charakterystyczną dla okupacyjnej rzeczywistości.

Istotnym elementem filmu było również zestawienie ogromnej przewagi militarnej okupanta z niewielką grupą ludzi podejmujących z nim walkę. Jackowski zwracał uwagę właśnie na ten kontrast – potęgę niemieckiego aparatu przemocy i „nikłość próbującej ją zwalczyć grupki straceńców”. Akcja filmu, jego zdaniem, nie rozwija się szczególnie dynamicznie, ale została poprawnie skonstruowana pod względem dramaturgicznym. Mocną stroną pozostaje finał, który przynosi widzowi nieoczekiwane i tragiczne rozwiązanie.

Zamość sprzed lat

Szczególne miejsce w ocenie filmu Jackowskiego zajmowała scenografia. Twórcy zadbali o możliwie wierne odtworzenie realiów okupacyjnych – wyglądu ulic i miast, wnętrz mieszkań oraz lokali rozrywkowych. Zwrócono również uwagę na stroje i modę charakterystyczną dla epoki. Starannie przygotowano sceny zbiorowe. Jedną z najbardziej rozbudowanych była scena wizyty Heinricha Himmlera w Zamościu. Dla współczesnego widza szczególnie mocnym obrazem może być widok zamojskiego Ratusza całkowicie udekorowanego flagami ze swastyką – Jackowski sam przyznawał, że budzi „dość mieszane uczucia”. W filmie znalazła się także scena w hitlerowskim kabarecie w Lublinie. Jak zauważał Jackowski, był to prawdopodobnie pierwszy taki epizod przedstawiony w polskim filmie.

„Wyrok śmierci” był dla Witolda Orzechowskiego debiutem reżyserskim. Karol Jackowski uznał film za spore osiągnięcie młodego twórcy, podkreślając, że sukces został odniesiony bez sięgania po szczególnie efektowny czy łatwy temat. Film miał natomiast oferować coś innego – próbę opowiedzenia o mniej znanym fragmencie okupacyjnej rzeczywistości, wykorzystując przy tym możliwości, jakie dawały zachowane przestrzenie Zamościa i Lublina.

Oprac. na podstawie artykułu „W Lublinie i Zamościu 1943 roku”, „Głos Pracy” (nr 191 z 27 sierpnia 1980 roku) oraz https://www.filmpolski.pl

Agnieszka Piela