Eugenia i Seweryn Gostyńscy odwiedzili Zamość w zimie 1965 roku, o czym donosi w artykule Pisarz porozumienia i przyjaźni krakowski tygodnik „Życie Literackie” (nr 17 (691) z 25 kwietnia 1965 r.). Małżeństwo wiedziało, że nie będzie to typowa wędrówka śladami Icchoka Lejby Pereca. Przyjazd do Zamościa miał być raczej podróżą w przeszłość…
Zamość wstępem do życia
Perec obok Mendele-Abramowicza i Szolem Alejchema to jeden z trzech twórców i klasyków literatury żydowskiej tworzących w języku jidysz. Urodził się w Zamościu 18 maja 1852 r. Jego rodzina prawdopodobnie wywodziła się z żydów hiszpańskich (sefardyjskich). Pisarz początkowo pobierał edukację w szkole przy bożnicy. W wieku 23 lat zdał egzaminy eksternistyczne i został prywatnym adwokatem. Występował pod imieniem Leon Perec. W Zamościu założył kancelarię. „W krótkim czasie zdobywa popularność jako doskonały obrońca w sprawach politycznych i widać nie gorszy cywilista, gdyż miedzy innymi był doradcą ordynacji Zamoyskich.” Gostyńscy przywołują tu słowa B. Marka „Był to okres względnego dobrobytu materialnego w życiu Pereca, powodzenia towarzyskiego…, pogłębienia znajomości literatury zwłaszcza dzieł polskiego pozytywizmu. Jego żona Helena często przekształca kancelarię adwokacką w salon literacki.” Jednak kariera Pereca skończyła się szybko… w wyniku donosu do władz carskich o propagowanie języka polskiego. Perecowie wyjeżdżają do Warszawy. Perec ma 36 lat i ugruntowaną pozycję pisarza. Ale atmosfera żydowskiego Zamościa wycisnęła niezatarty ślad na jego twórczości. Zresztą nie tylko jego. Pisarz hebrajski Dawid Szyfman w swej „Odzie do Zamościa” pisał awira d’Zamość mechakim, czyli powietrze zamojskie czyni mądrym. Perec interesował się literaturą polską, studiował hebrajską, europejską i klasyczną. Śledził z uwagą wydarzenia społeczne i polityczne, w tym powstanie styczniowe w 1863 r. (miał wówczas 11 lat). Filozofował.
„…Jestem przeciwnikiem separowania się w getcie duchowym – pisał Perec – z getta należy wyjść, ale z własnym duchem, z własnym majątkiem duchowym i żebrać. Getto to impotencja: krzyżowanie się kultur – oto jedyna droga rozwoju ludzkości…”.
Z kolei Nachman Majzel, którego słowa również przywołują Gostyńscy, komentuje, że „Zamość jest wstępem do skomplikowanej osobowości Pereca. Jakim innym jest Zamość w swojej istocie i charakterze od miasteczek, w których urodzili się Mendele i Szolem Alejchem. Jakże inne były lata młodości Pereca oraz jego otoczenia od ich młodości i ich otoczenia…”.
A jednak śladami Pereca?
Gostyńscy zaczęli swoją wędrówkę po Zamościu od spaceru po Starym Rynku. O północy. „O tej godzinie wprowadza Perec w dramacie „Nocą na Starym Rynku” swoje postacie z zaświatów – podobnie jak Mickiewicz w „Dziadach” w noc obrzędu ludowego – które przechodzą przez Stary Rynek, każda z goryczą w sercu, z żalem nieziszczonych nadziei”.
„Tylko w nisko budowanym, gontem i słomą krytym Szczebrzeszynie wstaje przed moimi stęsknionymi oczyma – pisze Perec we „Wspomnieniach…” – moja murowana, trzypiętrowa żelazem i dachówką kryta miejscowość rodzinna – całe wysokie piękno mojej wieży zegarowej…”
W wędrówce Gostyńskim towarzyszył mieszkaniec Zamościa, Adam Feldman „z zawodu szklarz, były więzień hitlerowskich obozów, niejednokrotnie zaglądał śmierci w oczy. Dziś znękany, schorowany człowiek”. Spacer po mieście, w którym do wybuchu wojny mieszkało 14 tysięcy żydów, w 1965 r. tylko dwóch, wzruszył Feldmana do łez. „Nie po raz pierwszy zdarzyło mi się być świadkiem, jak mowa żydowska trysnęła niby z źródła, z którego odsunięto ciężki kamień.” – pisze Gostyński. W każdym razie wędrowcy zziębnięci po tym „zamojskim błąkaniu” udali się na spoczynek do hotelu PTTK przy ul. Zamenhofa (obecnie w stanie agonalnym, w rękach prywatnych), który mieścił się w budynku kahalnym, przylegającym do bożnicy, „w której Perec spędził niemal całe dzieciństwo ucząc się Talmudu.”
Aż żal…
40 lat przed wizytą małżonków Gostyńskich Zamość odwiedził cytowany już wyżej krytyk literacki Nachman Majzel. „Początkowo przeżyłem rozczarowanie. Z dala wydawało mi się, że Zamość jest pełen osobowości Pereca, pamięci o nim. Gdzie indziej miasto urodzenia tak wielkiej klasy pisarza narodowego jak Perec, byłoby pełne wspomnień o nim: byłby pomnik, ulica jego imienia (ulicę Żydowską, późniejszą Bożniczą dopiero w 1927 r. nazwano I.L. Pereca) i co najważniejsze byłoby muzeum i archiwa…”. W artykule Gostyńscy słusznie zauważyli, że wtedy kiedy w Zamościu przebywał Majzel, w mieście istniało skupisko żydowskie, żyło wówczas rodzeństwo pisarza (brat i siostra) i można było tworzyć archiwum. „Dziś (w 1965 roku) można tylko sfotografować dom Pereców, charakterystyczną kamienicę z podcieniami na rogu Bernardo Morando i Mickiewicza.” I przejść się do bożnicy już ulicą Pereca. W synagodze pieczołowicie odtworzonej po wojnie mieściła się miejska biblioteka (obecnie Centrum „Synagoga” Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego). Gostyńscy zajrzeli do biblioteki, usłyszeli, że książki Pereca znajdują się w księgozbiorze, nawet są czytane i wypożyczane. Małżonkowie odwiedzili w ratuszu także przewodniczącego PMRN w Zamościu mgr. Eugeniusza Zgnilca, który zapowiedział, że „Zamość odpowiednio uczci 50 rocznicę śmierci wielkiego pisarza.” ( i uczcił, jak wiemy, sesją Perecowską).
Nie wiadomo czy Gostyńscy wówczas odwiedzili jeden z dwóch żydowskich cmentarzy, czy czerpią swoją wiedzę ze źródeł… W artykule wspominali o jednym z cmentarzy, na którym wzniesiono pomnik ku czci pomordowanych Żydów zamojskich. „Na jego górnej części wyryty jest napis w dwóch językach: hebrajskim i polskim „Lo Tircach!”- Nie zabijaj! Ma on szczególną wymowę…”. Pomnik został zbudowany z kawałków rozbitych kamieni nagrobnych (macejwot). „Na jednym z takich kawałków kamienia, na północnej stronie pomnika odczytać można słowa w języku hebrajskim: Nachman Aleksander ben reb Szmuel Mosze Perec. Czy zmarły był krewnym pisarza – nie wiemy. Natomiast jest to jedyne w Zamościu słowo „Perec” napisane literami języka, w którym Icchok-Lejb Perec pisał i który tak ukochał.”
Opracowano na podstawie zasobów Książnicy Zamojskiej.
Agnieszka Piela






